To są nasze wspólne, wymierne sukcesy 

To są nasze wspólne, wymierne sukcesy

                Panie Hubercie, chciałbym Panu serdecznie podziękować za opublikowany tekst dotyczący moich „wymiernych sukcesów” przez ostatnie 16 lat, kiedy to z woli mieszkańców naszej gminy, dane mi było pełnić funkcję Burmistrza Pakości. Cieszę się nie dlatego, że ów tekst zawiera prawie same kłamstwa, lecz z tego, że wywołał Pan dyskusję, podczas której będę mógł poinformować wszystkich, jakie są fakty.

                Nie jest dla nikogo żadną tajemnicą, że nasza Kalwaria zawsze była obiektem specjalnego zainteresowania i troski wszystkich, którym na sercu leży dobro Pakości. Kalwaria jest naszym wyjątkowych dziedzictwem kulturowo - religijnym, odróżniającym nas od wielu innych miejsc w Polsce. Nie mam takiej wiedzy, ale jestem przekonany, że mój poprzednik p. Ryszard Jagodziński również pragnął tego, aby te miejsce odzyskało swoją dawną świetność.

                Kategorycznie należy jednak stwierdzić, że faktyczne i formalne działania na rzecz renowacji Kalwarii Pakoskiej zapoczątkowane zostały z mojej inicjatywy, poprzez podpisanie w czerwcu 2007 r. z Marszałkiem Województwa oraz Starostą Inowrocławskim porozumienia intencyjnego w sprawie wspierania projektu utworzenia parku kulturowego Kalwaria Pakoska. W tym samym roku, w październiku Gmina Pakość złożyła w Urzędzie Marszałkowskim w związku z konsultacjami społecznymi Zintegrowanych Pakietów Projektów Rozwojowych dla Obszarów tzw. kartę projektu pn.: Utworzenie parku kulturowego „Kalwaria Pakoska” jako elementu promocji dziedzictwa Kujaw i Pałuk. Efektem naszych działań było podpisanie z Marszałkiem Województwa w dniu 24 września 2008 r. umowy dotyczącej przygotowania indywidualnego projektu kluczowego. W ten sposób nasze zadanie wpisane zostało na listę kluczowych zadań całego województwa kujawsko – pomorskiego. W tym samym czasie powołałem swoim zarządzeniem pełnomocnika i zespół ds. przygotowania projektu. Również w 2008 r., w dniach od 10 listopada do 1 grudnia, odbyły się konsultacje z mieszkańcami Gminy Pakość, którzy w zdecydowanej większości opowiedzieli się za realizacją tego zadania. 15 grudnia 2009 r. złożyliśmy w Urzędzie Marszałkowskim wniosek o dofinansowanie projektu. Umowę o dofinansowanie zawarliśmy 28 kwietnia 2010 r. Jestem pewien, że efekty tych działań, widoczne w Pakości, wszyscy dobrze znają.

                Wspomniane przeze mnie dokumenty są dostępne w Urzędzie Miejskim w Pakości. Stanowią one niepodważalny dowód na to, kto był inicjatorem działań na rzecz Kalwarii oraz kiedy i w jaki sposób pozyskano na realizację tego projektu środki unijne. Po prostu proszę się z nimi zapoznać, zanim w swojej niewiedzy przedstawi Pan w mediach społecznościowych, kolejne kłamstwa.

                A co do kolejnego kłamstwa... Nie wiem, być może to wynika jedynie z Pana wybitnie ograniczonej wiedzy na temat funkcjonowania samorządu i zadań przypisanych jego poszczególnym szczeblom.
                Po raz kolejny muszę powtórzyć, to co dla wielu jest sprawą oczywistą. Droga nr 255, przebiegająca przez Pakość jest drogą wojewódzką, za którą odpowiedzialność ponosi wyłącznie Marszałek Województwa, działający przez Zarząd Dróg Wojewódzkich. Tylko te podmioty mogły podpisać umowę z firmą Kobylarnia i tylko te podmioty mogą tę umowę rozwiązać, bądź obciążyć wykonawcę karami umownymi za nieterminową realizację zadania. Ze swej strony jako burmistrz, maksymalnie wykorzystuję wszystkie możliwe działania, a więc interwencje u Marszałka, czy też
w Zarządzie Dróg Wojewódzkich, bezpośrednio rozmawiam i naciskam na firmę Kobylarnia, organizuję spotkania z mieszkańcami Pakości. Na dzisiaj tyle i aż tyle mogę zrobić. Czy to porażka? To jest największa inwestycja ostatnich lat, ale też najbardziej skomplikowana, przede wszystkim pod względem technicznym. Przedsiębiorca, na co dzień zajmujący się właśnie kwestiami technicznymi, powinien potrafić ocenić sytuację i ją zrozumieć. 

Zupełnie niezrozumiałym dla mnie jest łączenie moich imienin, a więc mojej sfery prywatności
z kwestią ponoszenia przez klub „Notecianka” kosztów korzystania z mienia gminnego, a dokładnie częściowej partycypacji w ponoszonych przez Ośrodek Kultury i Turystyki kosztach korzystania
z mediów.  Chciałbym wskazać, że „Notecianka” jest największym w gminie beneficjentem pomocy, jakiej udzielamy organizacjom pozarządowym na upowszechnianie kultury fizycznej na terenie gminy. W tym roku Klub otrzymał na realizację tego celu dotację w wysokości 129 000,00 zł. To naprawdę spora kwota, mając na uwadze możliwości budżetowe naszej gminy. Czy nie jest to również pozytywny sygnał dla potencjalnych sponsorów klubu, że gmina jest zdeterminowana, aby Klub się rozwijał, by szkolił więcej dzieci i młodzieży, by osiągał sukcesy? Pozostawię te pytanie bez odpowiedzi.

                Szanowny Panie Hubercie, nie mogę również zgodzić się z Pana krytycznym, a zarazem nieprawdziwym poglądem, co do, najogólniej rzecz ujmując, pozyskiwania przez gminę inwestorów. Od samego początku mojego urzędowania na stanowisku burmistrza Pakości, jako jeden z priorytetów stawiałem podejmowanie działań na rzecz zwiększania na terenie gminy miejsc pracy. Temu służył, m.in. udział gminy w konkursie „Grunt na medal”, którego staliśmy się laureatem w 2005 r. Podstawą tego wyróżnienia był nie tylko wskazany przez nas grunt inwestycyjny, ale przede wszystkim programy pomocowe dla przedsiębiorców, które przyjęliśmy jako jedna z pierwszych gmin w kraju. Zapewniam, że i teraz dysponujemy, podobnie jak Barcin czy Janikowo, takimi programami, które dają nam możliwość zwolnienia z podatku od nieruchomości potencjalnych inwestorów. Oczywiści mogę zgodzić się z tym, że w przypadku Barcina, objętego, w szczególności w związku z siedzibą na terenie gminy firmy Lafarge, Pomorską Specjalną Strefą Ekonomiczną, te warunki są korzystniejsze niż u nas, lecz niestety nie każda gmina może sobie pozwolić na taki komfort. Na marginesie: czy formułował Pan kiedykolwiek pod adresem gminy pytanie lub oczekiwanie, dotyczące nabycia czy dzierżawy komunalnego gruntu po potrzeby prowadzonej działalności czy też udzielenia pomocy publicznej przez gminę w jakimkolwiek zakresie?

                Co do kwestii tej przysłowiowej złotówki za nabycie od Gminy nieruchomości pod działalność inwestycyjną wyjaśniam, że zawsze w przypadku mienia publicznego podstawą wyceny nieruchomości jest operat szacunkowy, opracowywany przez biegłego rzeczoznawcę majątkowego. To ten operat jest zasadniczym miernikiem wartości nieruchomości w procedurze przetargowej. Jedynym, jak Pan wskazuje, „profitem” z celowego, niezgodnego z prawem, zaniżenia wartości nieruchomości komunalnych, byłyby zarzuty karne.

                Odnosząc się do kwestii odprawy wypłaconej prezesowi PUG Sp. z o.o. odsyłam Pana do kadr spółki, które dysponują pełną wiedzą na ten temat. Przypomnieć należy, iż spółka, choć Gmina Pakość posiada w niej 100% udziałów, jest całkowicie samodzielnym podmiotem prawnym, również w zakresie szeroko pojętych stosunków pracy. Mogę jedynie zaznaczyć, że nowa ustawa z dnia 9 czerwca 2016 r. o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami zmieniła podstawy zatrudniania prezesów spółek komunalnych, tj. z umowy o pracę na umowę o świadczenie usług zarządzania (tzw. kontrakt menadżerski). Tym samym nastąpiła ustawowa likwidacja stanowiska pracy funkcjonującego dotychczas w strukturze organizacyjnej spółki, a to z kolei uwarunkowało nabycie przez prezesa spółki prawa do odprawy. Osobiście uważam, że żądanie tej odprawy było co najmniej postawą budzącą wątpliwości natury etycznej.

                Rozwiewam również Pana wątpliwości, co do organizacji Dni Pakości. Od kilku już lat stosujemy formułę wyboru gwiazdy tych Dni przez samych mieszkańców naszej gminy. To właśnie Oni, a nie ja czy też dyrekcja Ośrodka Kultury i Turystyki decydują o wyborze artystów. I może rzeczywiście kiedyś
w tym naszym święcie gminnym uczestniczyło więcej osób .... ale czy to było naszym sukcesem, skoro nasi mieszkańcy stanowili w tym święcie zdecydowaną mniejszość?

                Kolejnym Pana kłamstwem jest stwierdzenie, że Pakość znajduje się na szarym końcu
w dofinansowaniu zadań z funduszy unijnych. Zapewniam, że świadomość, że nasze środki finansowe, które możemy przeznaczyć na inwestycje są niewielkie, jeszcze bardziej mobilizuje nas do ich intensywnego poszukiwania na zewnątrz. I tutaj możemy mówić o pełnym sukcesie. Odsyłam chociażby do rankingu wykorzystania środków z UE w latach 2004 – 2014 opracowanego przez miesięcznik samorządowy „Wspólnota”, w którym Gmina Pakość uplasowała się na 210 pozycji spośród 580 gmin miejsko – wiejskich. Dla zobrazowania sytuacji nasi sąsiedzi zajęli kolejno pozycje: 347 Janikowo, 382 Kruszwica, 486 Gniewkowo, 568 Łabiszyn, 573 Barcin! Natomiast w kończącej się kadencji to właśnie z dużym dofinansowaniem unijnym realizujemy budowę nowego przedszkola – , ponad 2,5 mln zł dofinansowania, to ponad 2 mln dofinansowania na zrealizowaną budowę
i przebudowę sieci kanalizacyjnej w ciągu drogi wojewódzkiej 255 w Pakości oraz w ul. Różanej, to dofinansowanie w kwocie ponad 800 tysięcy zł do budowy kanalizacji ściekowej dla osiedla przy ul. Wyszyńskiego i ulic przyległych, to również pozyskanie kwoty ponad 400 tysięcy złotych dofinansowania na budowę ścieżki rowerowej w kierunku Piechcina, czy też kwoty ponad 200 tysięcy zł na przebudowę drogi gminnej w Rycerzewku. Mogę jeszcze wymienić tutaj budowę sieci wodociągowej dla mieszkańców Ludkowa i Mielna, na które to zadanie pozyskaliśmy również ponad 200 tysięcy dofinansowania. To oczywiście nie są wszystkie projekty, na które gmina otrzymała wsparcie ze środków unijnych.

                Czy to Pana przekonuje Panie Hubercie? Zawsze warto pytać u źródła niż wypisywać coś, co nijak ma się do rzeczywistości.

                Natomiast bardzo cieszę się, że zauważył Pan zaangażowanie Pana Michała Krusińskiego
w pozyskiwanie dofinansowania ze środków unijnych na zadania realizowane przez Ośrodek Pomocy Społecznej. Mam jednak poważne wątpliwości czy była to kwota 2 mln. zł, czy raczej kilkukrotnie mniejsza. Nie zmienia to faktu, że bardzo szanuję i doceniam Jego pracę.

                Trudno mi się odnieść do kwestii „prywatnych wojenek o ogródki piwne”, bo po prostu nie wiem, jaki ma Pan z tym problem. Należy zauważyć, że lokalizacja tzw. ogródków piwnych nie zawsze zyskuje akceptację sąsiadów i osób postronnych.

                Zupełnie niezrozumiałe są dla mnie pozostałe poruszane przez Pana kwestie. Wskazane przez Pana metody i zastosowany język przy ich opisie nie pozwala mi się do tego merytorycznie odnieść.

                Na zakończenie mojej odpowiedzi chciałbym Pana, Panie Hubercie, o coś bardzo serdecznie prosić. Możemy różnić się w ocenach tego, co dzieje się w Pakości, ale zawsze szanowałem i szanuję tych którzy potrafią przedstawić odmienne od mojego zdanie i przekonująco je uzasadnić. Proszę jednak nie rozpowszechniać informacji noszących znamiona kłamstwa, bądź co najmniej informacji nieprawdziwych. Zawsze przecież w razie wątpliwości, czy też ciekawości, by dowiedzieć się, jak jest naprawdę, można skorzystać z prawa, jakie daje nam ustawa o dostępie do informacji publicznej, bądź po prostu zapytać....

 

                                                                                                                                                                           Wiesław Kończal